Nie żyje pies. Co się stało? Nie żyje pies. Co się stało?

(© Archiwum)

Nie żyje pies. Co się stało?

Nie żyje pies. Co się stało?



Co stało się na terenie leśnym w jednej z podmiejskich wsi? Faktem jest, że w niewyjaśnionych okolicznościach życie stracił około 3-letni piesek, pupil rodziny.

- Tego dnia wracaliśmy z wakacji - relacjonuje nam właścicielka czworonoga. - Naszego domu, jak i zwierzaka doglądali moi rodzice. Rozmawiałam z mamą, mówiła, że pójdzie z psem do lasu na spacer. Część tego lasu to prywatny teren rodziny i graniczy z lasem państwowym, często my jak i również sąsiedzi chodzimy tam z dziećmi i naszymi czworonogami na spacery. Dotychczas było bezpiecznie - mówi nam.

Co wydarzyło się we wtorek pod wieczór? Na razie nie wiadomo. Faktem jest, że kobieta opiekująca się czworonogiem wyszła z psem na spacer. Ten bawił się radośnie. Biegał, na wołanie przybiegał. - Mama opowiedziała mi, że w pewnym momencie piesek przestał reagować na wołanie. Raz, drugi, trzeci i nic. Mama przybiegła zakluczyć dom, wtedy przyjechał również z miasta mój tata. Zaniepokojona kilkunastominutową nieobecnością psa poinformowała tatę o zaistniałym fakcie. Razem zaczęli szukać psiaka. W pewnym momencie tata znalazł go martwego na prywatnym nieogrodzonym terenie w niedalekiej odległości od posesji. Piesek miał dziwne ślady, nie ruszał się - dodaje ze łzami w oczach nasza rozmówczyni. Ślady, jakie ujawniono w pachwinie przy tylnej nodze zwierzęcia mogą wskazywać, że ten mógł zostać postrzelony z wiatrówki, ugodzony widłami lub też zagryziony przez dużo większego psa.

- O sprawie śmierci naszego pieska powiadomiliśmy policję. Weterynarz zabrał jego ciało na sekcję zwłok. Chodzi o wyjaśnienie, co się stało - dodaje kobieta. - Nawet jeśli to nie było celowe działanie człowieka, a atak jakiegoś zdziczałego psa, to chcielibyśmy to wiedzieć. Do wydarzeń doszło na terenie lasów często uczęszczanych przez ludzi spacerujących, biegających. Na tym terenie bawi się też dużo dzieci z pobliskich zabudowań. Kilka razy nieopodal w lesie można było zauważyć biegające duże psy bez kagańca. Nie wyobrażam sobie co by mogło się stać gdyby mój syn sam spacerował ze swoim pupilem - stwierdza nasza rozmówczyni.

Z regionu

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!