Nowy Tomyśl: Kolejny akt afery finansowej

(© Jakub Czekała)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nowy Tomyśl: Kolejny akt afery finansowej. Mijają już dwa lata od momentu, gdy w Opalenicy odkryto ogromną aferę finansową. Poszkodowanych jest kilkadziesiąt osób, a wyłudzona suma sięga około 300 tysięcy złotych. Na ławie oskarżonych zasiadają dwie kobiety - pracownica Karolina K. oraz właścicielka Elżbieta H., które prowadziły w mieście punkt pożyczkowy Kasy Stefczyka.

Nowy Tomyśl: Kolejny akt afery finansowej - zapraszamy do komentowania!



Zarzuty dla kobiet są poważne - nie tylko przywłaszczenia pieniędzy, ale także podrabiania dokumentów.
Sprawa w październiku 2014 roku po raz pierwszy pojawiła się na wokandzie nowotomyskiego Sądu Rejonowego i co kilka tygodni ma swoje kolejne akty. Ostatni miał miejsce w czwartek. Tym razem zeznania składało w sumie blisko trzydziestu następnych świadków, których sąd powołał w sprawie.

Na ławie oskarżonych zabrakło Karoliny K. oraz jej pełnomocnika - swojej nieobecności nie uzasadnili wcześniej. Zresztą tej właśnie oskarżonej już wcześniej zdarzało się opuszczać rozprawy. Część nieobecności tłumaczyła złym stanem zdrowia. Odwrotnie postępuje druga z kobiet, która wraz ze swoim obrońcą stara się uczestniczyć w posiedzeniach sądu. Tak było i tym razem. Co ciekawe przez ponad rok przewodu sądowego w tej sprawie, dotychczas złożono już blisko 2000 zeznań. Składały je osoby najbardziej pokrzywdzone - które straciły tysiące złotych, ale i te, które bezpośrednio krzywdy nie poniosły.

W czwartek na pytania prowadzącego sprawę sędziego Marcina Grabowskiego odpowiadały osoby, które w większości zachowały czujność i nie dały się oszukać. Świadkowie opowiadali, że brali pożyczki w opalenickim punkcie, po czym normalnie zaczęli spłacanie rat kredytu u Karoliny K. W większości przypadków po terminie płatności pierwszej, bądź pierwszej i drugiej raty przychodziły ponaglenia z centrali Stefczyka, że środki na konto nie wpłynęły. Zeznający opowiadali, że natychmiast interweniowali w tej sprawie u Karolina K. Ta tłumaczyła opóźnienia m.in. błędami systemu lub zapewniała, że wszystko będzie w porządku. W większości przypadków raty ostatecznie docierały na konta Kasy, a czujni kredytobiorcy zaprzestawali przynoszenia pieniędzy do opalenickiego punktu, a raty spłacali korzystając z poczty bądź banków. Dzięki takiemu postępowaniu najprawdopodobniej uniknęli straty swoich pieniędzy. Dało się bowiem zaobserwować, że te osoby, które interesowały się losem kredytu i nie dawały wiary tłumaczeniom pracownicy opalenickiego punktu, dziś są tylko świadkami w sprawie, nie zaś poszkodowanymi.

Osoby oszukane, które w większości pełnią rolę oskarżycieli posiłkowych pilnie uczestniczą w każdej rozprawie, śledząc postępy procesu. Wszyscy mają nadzieję, że kobietom zostanie udowodniona wina, zostaną skazane i zobowiązane do naprawienia szkód, które im wyrządziły. Spać spokojnie nie mogą, bowiem bez prawomocnego wyroku, nadal nie wiedzą, co będzie dalej. A do wyroku jeszcze długa droga. Na razie nadal przesłuchiwani są świadkowie. Kolejne rozprawy sędzia Grabowski zarządził w styczniu, lutym oraz w marcu.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!