DZIEŃ - Droga śmierci znowu zabija

Kuba Czekała
Porozrzucane szczątki leżały na kilkudziesięciu metrach
Porozrzucane szczątki leżały na kilkudziesięciu metrach Kuba Czekała
Udostępnij:
Do pierwszej tragedii doszło o poranku w środę, około godziny 6 tuż przed znakiem informującym o początku miejscowości Miedzichowo. W miejscu tym znajduje się lekki łuk w prawo. Właśnie tam doszło do pierwszego uderzenia. W stronę Świecka białym volvo z naczepą podróżował obywatel Litwy, Josif T. Auto wyładowane było paletami drewna. Podczas pokonywania łuku drogi doszło do bocznego zderzenia z jadącym w stronę Poznania tirem marki man. Kierował nim 45-letni Zbigniew P. Mieszkaniec Starachowic.

Siła uderzenia była ogromna. Volvo dosłownie rozpruło kabinę oraz naczepę czerwonego mana. Dodać należy, że ciężarówka przewoziła nowe silniki przeznaczone do samochodów ciężarowych. Po uderzeniu litewskie volvo wróciło na swój pas i zatrzymało się. Czerwony man natomiast zjechał na lewo i złamał się w miejscu podczepiania naczepy. Obrócona o 180 stopni kabina ciężarówki pchana siłą rozpędu przez naczepę wpadła jeszcze na niebieskiego mana, też jadącego w kierunku Świecka, a prowadzonego przez Piotra P. Mieszkańca Żyrardowa. Auto przewoziło kuchenki elektryczne. Kierowca tego ostatniego tira widząc, co się przed nim dzieje próbował uciec i zjechał na pobocze. Niestety mimo wysiłków nie uniknął uderzenia. W tym momencie czerwony man rozpadł się na kawałki, a jego kierowca został dosłownie wyrwany z kabiny i wylądował na asfalcie.

- Na razie trwają czynności mające na celu wyjaśnienie przyczyn, jak i przebieg całego zdarzenia. Najprawdopodobniej kierujący volvo Litwin zjechał na przeciwny pas ruchu – informuje rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Nowym Tomyślu Paweł Głódź. - Dodam, że kierowcy, którzy trafili do szpitala, a więc obywatel Litwy oraz mieszkaniec Żyrardowa byli trzeźwi.

Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe: strażacy z Nowego Tomyśla, Miedzichowa i Bolewic, a także załogi karetek. Niestety, mimo podjętej próby nie udało się uratować kierowcy czerwonego mana. 45-letni starachowiczanin doznał bardzo poważnych urazów całego ciała, ale przede wszystkim głowy. Nie miał szans na przeżycie. Zginął na miejscu. Do szpitali z obrażeniami trafili również pozostali kierowcy, biorący udział w wypadku.

Kolejna tragedia na tej trasie rozegrała się w nocy z piątku na sobotę. Około godziny 3 jadący przez miejscowość Stary Folwark w stronę Nowego Tomyśla kierowca dostawczego mercedesa sprintera, 39-letni mieszkaniec Sławy, nagle, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu, wprost pod koła nadjeżdżającego z przeciwka tira kierowanego przez obywatela Rosji.

– Siła uderzenia była tak duża, że samochód ciężarowy wpadł do rowu, a całkowicie zmiażdżony bus przewrócił się na bok – informuje rzecznik KPP Paweł Głódź. - W wyniku zderzenia pasażer busa poniósł śmierć na miejscu. W tej chwili trwa ustalanie jego tożsamości. Siedzący obok niego kierowca z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala. Kierowca tira nie odniósł poważniejszych obrażeń, był trzeźwy. W następstwie obu wypadków krajowa dwójka, przez długi czas była zablokowana. Okoliczności oraz przyczyny zderzeń będą wyjaśniać nowotomyscy policjanci pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Nowym Tomyślu.

– Ten odcinek drogi krajowej nie należy do bezpiecznych – mówi dowódca Jednostki Ratowniczo Gaśniczej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Tomyślu Andrzej Łaciński. - Spowodowane jest to przede wszystkim ogromnym nasileniem ruchu kołowego. W momencie kiedy kończąca się pod Nowym Tomyślem autostrada zmienia się w dwupasmową jezdnię, nie trudno o wypadek. Mówią za siebie o tym zresztą statystyki zdarzeń. Od początku roku na tym odcinku doszło już do około 22 wypadków. Wiele z nich było bardzo poważnych, a kilka śmiertelnych. Droga śmierci pod Miedzichowem zebrała kolejne zabójcze żniwo. Warto przypomnieć, że w lipcu tego roku zginął tu kierowca fiata, a dwa lata temu profesor Bronisław Geremek.

Trasa ta wbrew pozorom jest w bardzo dobrym stanie technicznym Nawierzchnia jest gładka. Występują tu co prawda koleiny, jednak to norma na polskich drogach. W 2009 roku zarządca drogi, czyli Zarząd Dróg Krajowych wykonał szereg prac mających poprawić bezpieczeństwo. Powstały dodatkowe wysepki, postawiono więcej znaków, w tym pionowe świetlne. Na tym odcinku stoi też fotoradar, mimo to, do tragedii tu notorycznie dochodzi.

Ruch na „dwójce” jest ogromny. Średnio, dziennie przejeżdża tędy ponad 20 tysięcy samochodów.
– Poprawę bezpieczeństwa na tej drodze spowoduje na pewno oddanie do użytku budowanej właśnie autostrady. Ruch ciężarowy się zmniejszy, co powinno wpłynąć na mniejszą ilość wypadków – dodaje Andrzej Łaciński.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

"Kręcili bączki" pod Mysią Wieżą w Kruszwicy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie