Feralna krzyżówka znów dała o sobie znać. Kierowca Dacii wjechał pod tira [ZDJĘCIA]

Jakub Czekała
Jakub Czekała
Skrzyżowanie dróg powiatowych Głuponie - Trzcianka, Opalenica - Lwówek nie ma dobrej opinii z powodu dużej liczby wypadków, do jakich od lat tam dochodzi. Niestety o ofiarach śmiertelnych przypominają między innymi ustawione przy drodze krzyże.

Ten najtragiczniejszy wypadek wydarzył się tam w maju 2005 roku. Wówczas pod ciągnik siodłowy z naczepą wjechał osobowy fiat, którego kierowca zignorował znak stopu. Wówczas na miejscu zginęły cztery młode osoby. Od tej tragedii dochodziło tam do kolejnych wypadków - mniej i bardziej poważnych.

Sytuacja nieco poprawiła się, gdy od strony Głupoń i Trzcianki postawiono migające, tak zwane hybrydowe znaki "STOP", które jeszcze bardziej uświadamiały kierowcom, że należy tu uważać i trzymać się przepisów. Do zdarzeń nadal dochodziło, jednak było ich mniej.

Niestety w sobotę 1 października doszło do kolejnego wypadku. Po godzinie 19 służby ratunkowe otrzymały informację o dachowaniu samochodu osobowego. Ze zgłoszenia wynikało, że we wnętrzu auta miały być zakleszczone osoby.

Na miejsce wysłano strażaków z Głupoń, Kuslina i Nowego Tomyśla, Zespół Ratownictwa Medycznego oraz Policję. Już po dojeździe na miejsce pierwszych służby - miejscowych oraz kuślinskich strażaków - kierowca samochodu osobowego znajdował się poza pojazdem. Z wraku pomogli wydostać mu się inni kierowcy i okoliczni mieszkańcy.

Okazało się, że kierujący Dacią obywatel Chin, jadąc od strony Głupoń, zignorował znak STOP i wjechał na skrzyżowanie. W tym samym czasie od strony Opalenicy nadjechał ciągnik siodłowy z naczepą typu wanna - uczestniczący w tegorocznej kampanii buraczanej. Doszło do zderzenia, na skutek którego osobowa Dacia dachowała i kołami do góry zatrzymała się w przydrożnym rowie. Ciężarowa Scania z kolei stanęła kilkadziesiąt metrów od miejsca zdarzenia.

Obywatel Chin jechał Dacią sam. Na szczęście nie doznał poważniejszych obrażeń, jednak profilaktycznie został zabrany do szpitala na szczegółowe badania. Przez kilkadziesiąt minut przejazd drogą był niemożliwy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Wróć na nowytomysl.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie