Nowy Tomyśl: Mieszkańcy jednego z bloków na os. Północ boją się o swoje życie. Wszystko przez "uciążliwe sąsiedztwo"

Dominika Kapałka
Dominika Kapałka
Mieszkanie w bloku: wspólna klatka schodowa, sąsiedztwo za ścianą wymagają uszanowania wzajemnych praw do ciszy, porządku i bezpieczeństwa  (zdjęcie ilustracyjne).
Mieszkanie w bloku: wspólna klatka schodowa, sąsiedztwo za ścianą wymagają uszanowania wzajemnych praw do ciszy, porządku i bezpieczeństwa (zdjęcie ilustracyjne). Dominika Kapałka
Udostępnij:
Mieszkańcy jednego z bloków na osiedlu Północ w Nowym Tomyślu od kilku miesięcy zmagają się z poważnym problem. Śmieci, które zgromadziła w swoim lokalu ich sąsiadka, generują obrzydliwy fetor, utrudniający wszystkim wokół życie. Zza drzwi słychać niepokojące hałasy. Ludzie boją się, że dojdzie do tragedii.

Uciążliwe sąsiadztwo na osiedlu Północ

Pani Monika jest matką małych dzieci, na co dzień zajmuje się ich wychowaniem, dlatego też dużo czasu spędza w swoim mieszkaniu. Od paru miesięcy nie może jednak spokojnie spać. Sen z powiek spędza jej sąsiadka, która od dłuższego czasu - jak mówi - nie zachowuje się racjonalnie. Według jej relacji, znosi do swojego mieszkania różne przedmioty, nawet korę. A z mieszkania wydobywa się okropny fetor, którego sąsiedzi nie mogą już znieść. Pod swoim drzwiami wejściowymi układają ręczniki, czy koce, aby ten zapach nie dostawał się do nich. Niestety to nic nie pomaga.

To jeszcze nie wszystko, co zgłaszają w rozmowie z nami sąsiedzi. Od pewnego czasu z kobietą mieszka lokator. Za ich drzwiami ma dochodzić do budzących niepokój hałasów. Jak dodają ludzie, sama kobieta, od pewnego czasu wygląda na bardzo schorowaną i wymagającą fachowej pomocy. Mówią, że nie daje im spokoju, chwyta za klamki, próbując dostać się do innych mieszkań.

- Wszystko zaczęło się w momencie wprowadzenia do tego mieszkania lokatora. Ciągle hałasy, wyzwiska i nie wiadomo co jeszcze. A dodatkowo wiedząc, co tam jest w tym mieszkaniu, świadomość tego, że są tam śmieci. Przecież to zagrożenie. Nie czuję się bezpiecznie w swoim mieszkaniu. Zachodziliśmy z sąsiadami w głowę, po co sąsiadce ta kora, którą cały październik znosiła do domu. Boimy się, żeby nie wpadła na pomysł rozpalenia ogniska w domu. Ja tylko się modlę o to, aby nie doszło do tragedii. Nasłuchuje codziennie, co tam się wyprawia i to już nie chodzi o sąsiedzką ciekawość, ale o samo nasze zdrowie. Nie daj Bóg, zaśnie ze świeczką i pożar gotowy. Ta kobieta nie ma w domu ani prądu, ani gazu- mówi pani Monika, mieszkanka tej klatki.

Jak dodają inni sąsiedzi, z którymi się spotkaliśmy, od razu, na pierwszy rzut oka widać, że kobieta wymaga pomocy, że ich zdaniem, nie zdaje sobie sprawy ze swojej sytuacji i nie można się z nią porozumieć.

Działania mieszkańców

Jak informują nas mieszkańcy, do tej pory skontaktowali się chyba z wszystkimi instytucjami, które mogłyby jakoś pomóc im w obecnej sytuacji.

- Zgłaszaliśmy problem do Spółdzielni Mieszkaniowej, do Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, wielokrotnie na policję, napisaliśmy też pismo do Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu. Nie wiemy, gdzie jeszcze możemy pójść, aby zażegnać w końcu tą dramatyczną sytuację- informuje nas Agnieszka, mieszkanka bloku przy osiedlu Północ.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Nowym Tomyślu

Skontaktowaliśmy się ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Nowym Tomyślu, aby dowiedzieć się, jakie działania udało im się do tej pory podjąć.

- Otrzymujemy od mieszkańców bardzo wiele zgłoszeń dotyczących tych państwa. To jest bardzo trudna sprawa, ale dopóki toczy się w sądzie postępowanie dotyczące jej ubezwłasnowolnienia, nie mamy możliwości manewru. Na każde zgłoszenie od razu reagujemy, sam udałem się również w to miejsce i byłem świadkiem wielu gorszących sytuacji. Natomiast, gdy tylko otrzymaliśmy informację o ulatniającym się gazie od razu podjęliśmy kroki dotyczące zdemontowania gazu u tej pani, oczywiście ze względu na bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców, co też nie było łatwym zadaniem. Wiem również o tym, że w tym mieszkaniu jest problem ze znoszeniem różnych rzeczy ze śmietników - mówi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej, Andrzej Funka.

Jak dodaje, spółdzielnia robi wszystko co jest możliwe, w ich prawnych możliwościach.

- Wiem, że sytuacja jest trudna, sam fetor wydobywający się z tego mieszkania jest bardzo uciążliwy. Z naszej strony drzwi do mieszkania kobiety zostały uszczelnione, aby ten „zapach” nie rozchodził się do innych mieszkańców. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ta sytuacja jest dramatyczna. A ostatecznością w tej sprawie jest nakaz eksmisji. Ale to już ostateczność, ponieważ ta kobieta mieszka w mieszkaniu własnościowym- nadmienia prezes.

Ośrodek Pomocy Społecznej w Nowym Tomyślu

O podjętych działaniach w kierunku poprawy obecnej sytuacji rozmawialiśmy także z dyrektor nowotomyskiego OPS-u. Danuta Michałowicz wskazała, iż największym problemem jest fakt, że kobieta nie chce od nich pomocy:

- Oczywiście znamy problem. Ci państwo rezygnują z każdej możliwej pomocy z naszej strony. Mogę tylko nadmienić, że ta pani korzystała z pomocy naszego ośrodka już jakiś czas temu, jednak na chwilę obecną nie życzy sobie wizyt pracownika socjalnego czy innych pracowników naszego OPS-u, bo posiada emeryturę. Wszystko, co było w naszych kompetencjach, to zostało już poczynione. Sprawy znajdują się w prokuraturze i sądzie. Teraz te organy już zajmują się tym tematem. Niestety nasi pracownicy nie mają kompetencji do usunięciem tego pana z mieszkania, czy tym bardziej tej pani- mówi w rozmowie z nami Danuta Michałowicz.

Komenda Powiatowa Policji w Nowym Tomyślu

Rzecznik Komendy Powiatowej w Nowym Tomyślu, Mariusz Majewski przyznał, że pod tym adresem dochodzi do bardzo wielu zgłoszeń. Nie mógł jednak udzielić więcej informacji ze względu na inne prowadzone postępowania w ich sprawie, a także ze względu na samo dobro tych mieszkańców i dane wrażliwe.

Prokuratura Rejonowa w Nowym Tomyślu

Otrzymaliśmy również odpowiedź z prokuratury:

- Prowadzone jest śledztwo w sprawie znęcania się fizycznego i psychicznego nad osobą nieporadną. Osobie, wobec której toczy się postępowanie, grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - informuje Edyta Chmielewska, prokurator. Jak dodaje, postępowanie pozostaje w toku, zaś z uwagi na cele i jego dobro, dalsze informacje o jego przebiegu nie mogą zostać udzielone.

Sąd Okręgowy w Poznaniu

Jak udało nam się ustalić, do Sądu Okręgowego w Poznaniu wpłynął wniosek dotyczący ubezwłasnowolnienia kobiety.

- Wniosek do sądu złożył Ośrodek Pomocy Społecznej w Nowym Tomyślu. Na chwilę obecną były dwa wyznaczone terminy rozprawy, jednak do żadnej nie doszło. Niestety nie mogę udzielić informacji dlaczego. Pierwszy termin został odroczony, natomiast drugi został zdjęty w wokandy - mówi Katarzyna Błaszczak, z biura rzecznika prasowego sądu.

Z drugą stroną tej trudnej sprawy, pomimo podjętych przez nas działań w tym kierunku, nie udało nam się skontaktować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie