Prokuratura szuka pasażerów pociągu, który zderzył się z samochodem w Sątopach

Jakub Czekała
Jakub Czekała
Przejazd w Sątopach w niedzielny wieczór - nie działała nawet sygnalizacja ostrzegawcza
Przejazd w Sątopach w niedzielny wieczór - nie działała nawet sygnalizacja ostrzegawcza Archiwum czytelnika
Udostępnij:
Pod koniec listopada ubiegłego roku na przejeździe kolejowym w Sątopach doszło do olbrzymiej tragedii. Pociąg zderzył się z samochodem dostawczym. Kierujący autem, 50-letni mieszkaniec gminy Kuślin, nie przeżył wypadku. Zginął na miejscu. Do zdarzenia doszło, gdy remontowano przejazd. W ostatnich dniach znów stwierdzono tam ustarkę.

Szybko ustalono, że szlabany w momencie wypadku nie były opuszczone, bo w związku z robotami prowadzonymi na przejeździe nie działały i obowiązywało inne oznakowanie. W przypadku tego typu remontu pociąg powinien poruszać się z prędkością 20 km/h.

Już wiadomo, że tak nie było. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak poinformował, że śledczy prowadzą postępowanie w sprawie nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i niedostosowanie się przez kierującego pociągiem. Ten nie dostosował się do rozkazu nakazującego jazdę na przejazdach kolejowych pomiędzy Nowym Tomyślem, a Opalenicą z prędkością 20 km/h, jak również nakazującego wydawanie sygnałów dźwiękowych „baczność" w pobliżu tych przejazdów. Śledczy ustalili, że mężczyzna kierował pociągiem z prędkością kilkukrotnie przekraczającą tę wartość oraz nie wydawał sygnałów dźwiękowych w rejonie opisanego przejazdu kolejowego, w wyniku czego doszło do zderzenia w rejonie przejazdu kolejowego pociągu z samochodem osobowy.

- Na skutek wypadku doszło do powstania u kierującego samochodem wielonarządowych obrażeń ciała skutkujących jego śmiercią na miejscu zdarzenia, a ponadto doszło do narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia wielu osób, to jest pasażerów w/w pociągu w liczbie około 160 osób, jak i mienia w wielkich rozmiarach w postaci składu pociągu marki Siemens - informuje Łukasz Wawrzyniak.

Jak dodaje, Prokuratura Rejonowa w Nowym Tomyślu poszukuje osób, które podróżowały wskazanym wyżej pociągiem i były pokrzywdzone w wyniku opisywanego zdarzenia. Zgłoszenie winno nastąpić w terminie do 28 lutego 2022 roku.

Postępowanie toczy się w sprawie, nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów.

Tymczasem czytelnicy poinformowali nas, że przejazd kolejowy w Sątopach już od co najmniej kilkunastu dni ponownie nie ma działających szlabanów. To znaczy – fizycznie są, jednak nie opadają i ponownie zainstalowano „Stopy”, tabliczki informujące o niedziałających zaporach i pulsacyjne światła – ostrzegające o potencjalnym niebezpieczeństwie. Sęk w tym, że w niedzielny wieczór, 23.01, otrzymaliśmy zdjęcie od czytelnika z opisywanego przejazdu i informację, że przestały mrugać pulsacyjne światła, a sam „Stop” i tym bardziej tabliczka z białym tłem po zmroku jest bardzo słabo widoczna:

- Miejscowi zwalniają, bo wszyscy mamy w głowach listopadową tragedię, jednak, jak pojedzie ktoś obcy, zobaczy otwarte rogatki, a akurat pojedzie pociąg? Kolejna tragedia – usłyszeliśmy od czytelnika.

W sprawie niedziałających rogatek skontaktowaliśmy się z rzecznikiem Radosławem Śledzińskim z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.:

- Po stwierdzeniu usterki na przejeździe kolejowo-drogowym w Sątopach (linia Poznań – Kunowice) natychmiast wezwano serwis techniczny. Usterkę stwierdzono w niedzielę, 23.01. Serwis deklaruje przywrócenie prawidłowego działania urządzeń najszybciej, jak to możliwe. W czasie prac serwisu zapewnione jest bezpieczeństwo – wyjaśnił nam.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie