Sąd odebrał niemowlę

Jakub Czekała
Polskapress
Sąd odebrał niemowlę.

Sąd odebrał niemowlę

W ubiegłym tygodniu, jako pierwsi informowaliśmy o bulwersującej sprawie w Opalenicy, gdzie w jednej z rodzin mogło dojść do aktu przemocy wobec 5-cio tygodniowego dziecka. Niemowlę trafiło do szpitala, a mężczyzna - ojciec dziecka usłyszał prokuratorskie zarzuty znęcania się.

Wracamy do sprawy, bowiem udało nam się potwierdzić, że po wyjściu ze szpitala niemowlę nie wróciło już do swoich rodziców: - Sąd wszczął z urzędu od razu po otrzymaniu informacji o całym zajściu, czyli 26 kwietnia postępowanie opiekuńcze o ograniczeniu władzy rodzicielskiej rodzicom dziecka - informuje nas rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Poznaniu, Joanna Ciesielska - Borowiec. - A 28 kwietnia wydano postanowienie o natychmiastowym umieszczeniu małoletniego w rodzinie zastępczej, pełniącej funkcję pogotowia opiekuńczego. Jest to zarządzenie tymczasowe - wyjaśniła nam rzecznik sądu.

Tymczasem nam udało się skontaktować z położną, która zajmowała się rodziną od momentu wyjścia ze szpitala po porodzie. - Jestem położną środowiskową. Zajmuję się rodzinami na samym początku po porodzie, pomagam im - opowiada nam (dane do wiadomości redakcji). - W tym konkretnym przypadku skontaktował się ze mną ojciec dziecka. Poprosił o pomoc. Zaczęłam więc pojawiać się u tej rodziny. Podczas każdej wizyty dokładnie oglądałam dziecko, pokazywałam rodzicom, jak powinni o nie dbać, pielęgnować je, karmić. Uczyłam od podstaw wszystkiego. Ojciec wyrażał duże zainteresowanie. Na początku wszystko było w porządku, poza tym, że dziecko nie przybierało na wadze. Zdecydowałam wtedy o zmianie pokarmu z naturalnego na sztuczny. Włączył się w to OPS, który kupił produkty, objął też rodzinę swoją kuratelą - opowiada. Jak dodaje, gdy feralnego dnia pojawiła się z paniami z OPS na zapowiedzianej wizycie, ta wyglądała inaczej: - Dość długo nie otwierano mi drzwi. Gdy w końcu dostałam się do mieszkania, panował tam półmrok. W domu byli oboje rodzice. Poprosiłam o odsłonięcie zasłon. Wówczas zaczęłam standardowe sprawdzanie niemowlęcia. Zaniepokoiły mnie pewne ślady na jego pleckach, które mogły świadczyć o stosowaniu przemocy wobec dziecka. Wezwałam pogotowie. Panie z OPS wezwały policję. To mój pierwszy taki przypadek w 18-letniej pracy jako położna środowiskowa - wyjaśniła nam i na koniec dodała, że sprawne działania były możliwe dzięki bardzo dobrej współpracy z lekarzem oraz pracownicami OPS.

Dla dobra prowadzonego śledztwa nie zdradzamy wszystkich szczegółów tego bulwersującego zajścia. Do sprawy będziemy wracać. Dodajmy, że ojciec dziecka jako środek zapobiegawczy otrzymał policyjny dozór i zakaz zbliżania się do niemowlęcia.

Info z Polski - Przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni:

Wideo

Dodaj ogłoszenie