Sąd przedłużył areszt dla Grażyny F. Kolejna odsłona procesu w związku ze śmiercią Wasyla Czorneja [FOTO]

Jakub Czekała
Jakub Czekała
W poniedziałek w nowotomyskim Sądzie Rejonowym odbyła się kolejna rozprawa w związku ze śmiercią Wasyla Czorneja. Zwłoki obywatela Ukrainy znaleziono w czerwcu 2019 roku w lesie w okolicach Wągrowca.

Przypomnijmy. 36 letni obywatel Ukrainy, Wasyl Czornej, pracował w zakładzie produkującym trumny w Jastrzębsku Starym, niedaleko Nowego Tomyśla. Jego zwłoki znaleziono 13 czerwca ubiegłego roku w lesie pod Wągrowcem. Jak wykazała sekcja zwłok zmarł on poprzedniego dnia na skutek niewydolności oddechowo-krążeniowej.
Ustalono, że w upalny dzień mężczyzna zasłabł podczas pracy i stracił przytomność. Gdy inni pracownicy zawiadomili właścicielkę, ta zabroniła wzywać karetkę pogotowia i nakazała wszystkim iść do domu. Potem okazało się, że nieprzytomny mężczyzna zniknął z terenu zakładu.

Właścicielka zakładu, jak ustalili śledczy, wynajętym samochodem wywiozła jego ciało. Grażyna F. została oskarżona o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Wasyla Czorneja.

Proces w tej sprawie ruszył 9 stycznia. SZCZEGÓŁY Z PIERWSZEJ ROZPRAWY PRZECZYTASZ TUTAJ - KLIKNIJ LINK!

W poniedziałek 20 stycznia w nowotomyskim Sądzie Rejonowym odbyła się druga rozprawa w tej sprawie. Pierwszym świadkiem w sprawie był przedstawiciel Inspekcji Pracy, który jako inspektor dyżurny po sygnale z Policji o wydarzeniach udał się na teren zakładu.

Inspektor wskazywał, że szczegółowe ustalenia znajdują się w dokumentacji, którą Sąd posiada. Obeny na sali rozpraw prokurator pytał świadka m.in. o to, na czym polegało zagrożenie dla pracowników zakładu. W odpowiedzi inspektor wskazał, że znajdujące się tam maszyny nie posiadały zabezpieczeń elementów niebezpiecznych, które mogły zrobić krzywdę pracownikom lub nawet pozbawić ich życia.

Z kolei pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego pytało wentylację. Inspektor opowiedział, że gdy dotarł na miejsce, na hali były otwarte drzwi oraz znajdowały się trzy przenośne zestawy wentylacyjne do podłączania do maszyn. Dodał również, że każda maszyna powinna być w taki zestaw wyposażona lub też podłączona do sieci ogólnej wentylacji.

Zwrócił również uwagę na dużą ilość pyłów znajdujących się na maszynach. Z kolei na pytanie oskarżonej dotyczące ilości maszyn wskazał, że tych było 10, jednak nie wszystkie były używane.

ZOBACZ MOMENT ZATRZYMANIA GRAŻYNY F. - KLIKNIJ TUTAJ!

Jako druga w poniedziałek zeznawała mieszkanka powiatu nowotomyskiego, pracownica zakładu w Jastrzębsku Starym. Jej zeznania jednak niewiele wniosły, bo kobieta potwierdziła tylko, że Wasyla nie znała, a feralnego dnia pracowała od godziny 7 do godziny 15 i gdy doszło do wydarzeń, to jej już w pracy nie było.

Kolejnym świadkiem był obywatel Ukrainy, który pracował z Wasylem feralnego dnia. Zeznawał on za pośrednictwem biegłego tłumacza. Mężczyzna opowiedział, że Wasyl pracował na sąsiednim stanowisku - jakieś 20 - 25 metrów od niego. W pewnym momencie podszedł inny obywatel Ukrainy - Oleg, który powiedział, że Wasyl źle się poczuł.

Świadek zeznał, że gdy podszedł, to Wasyl leżał i miał drgawki. - Poszliśmy do pani (Grażyny F. - przyp.red.) by poprosić o wezwanie lekarza lub pogotowia. Pani powiedziała, że wszystko będzie dobrze, że zatelefonuje do przyjaciół - zeznawał.

Mówił również, że drgawki u Wasyla trwały około 30 minut. Zarówno jednak on, jak i dwaj inni mężczyźni nie zostali na terenie firmy, a pojechali do domu. Wskazał jednak, że na miejscu została Grażyna F., Siergiej oraz Polak o imieniu Bartek.

Świadka pytano, czy ktoś się Wasylem zajmował. Mężczyzna zeznał, że była przy nim Ukrainka Iryna, która z nim pracowała. Próbowała go podnieść, ale się nie udało: - Nie wiem, czy ktoś podawał mu wody.

Świadek zaprzeczył również, by na prośbę Grażyny F. wjeżdżał swoim samochodem na salę. A także temu, że Siergiej prosił go o zawiezienie Wasyla do szpitala.

Podczas zeznań strony dopytywały świadka o inne aspekty całej sytuacji, o jego stosunek pracy, a także o temperaturę panująca na sali. A także o tym, że gdy doszło do zasłabnięcia Wasyla, to on i pozostali skończyli pracę w firmie.

POGRZEB WASYLA NA UKRAINIE - KLIKNIJ TUTAJ!

Jako trzecia miała zeznawać Ukrainka Irina - ta jednak nie stawiła się w sądzie. Prowadzący postępowanie sędzia Marcin Grabowski poinformował, że Policja ustaliła iż kobieta trzy miesiące temu wyjechała z Polski na Ukrainę. Z kolei numer telefonu, który miał być numerem kontaktowym do kobiety, odebrał jakiś Polak, mówiąc, że to pomyłka.

Z tego też względu sędzia nie przesłuchał biegłej lekarki, która na sali się pojawiła. Postanowił, że wysłucha ją już po uzyskaniu zeznań współpracownicy Wasyla - Iriny. Termin kolejnej rozprawy wyznaczono na 19 marca.

W poniedziałek sędzia Marcin Grabowski zajął się również możliwością przedłużenia aresztu dla oskarżonej Grażyny F., bo 3-miesięczny okres kończy się 29 stycznia. O przedłużenie aresztu wnioskował zarówno prokurator, jak i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. Z kolei obrońca oraz sama Grażyna F. wnioskowali o jego uchylenie.

Po krótkiej przerwie sędzia zdecydował o przedłużeniu aresztu na kolejne 3 miesiące, a więc do 28 kwietnia.
Do tematu będziemy wracać.

Coraz więcej cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń

Wideo

Dodaj ogłoszenie