Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Jeden z radnych na sesję przygotował tabliczkę z wiadomością do burmistrza. "Panie burmistrzu, My mieszkańcy gminy Nowy Tomyśl pytamy..."

Dominika Kapałka
Dominika Kapałka
Radny - Piotr Szymkowiak
Sesje Rady Miejskiej w Nowym Tomyślu, w ostatnim czasie, są bardzo emocjonujące. W trakcie środowych obrad jeden z radnych przygotował dla burmistrza wiadomość: "Panie burmistrzu, My mieszkańcy gminy Nowy Tomyśl pytamy...". O co chodzi?

Sesja Rady Miejskiej w Nowym Tomyślu wciąż pełne kontrowersji.

We środę, 29 listopada 2023 roku w Nowotomyskim Ośrodku Kultury odbyła się kolejna sesja Rady Miejskiej. Już na samym początku obrad, ku zdziwieniu, mogliśmy zobaczyć na sali tabliczkę z napisem: "Panie burmistrzu, My mieszkańcy gminy Nowy Tomyśl pytamy...".

Jak się okazało autorem tego pomysłu był Wojciech Andryszczyk - wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, który już na samym początku sesji, po sprawdzeniu obecności przez przewodniczącego, przybliżył powód, dla którego postawił ją przed kamerami.

- Chciałem wytłumaczyć, dlaczego stoi przed nami taka tabliczka. Mieszkańcy pytają: gdzie pan jest? Czemu nie ma pana na sesjach, komisjach? Mieszkańcy pytają: dlaczego lekceważy pan 27 tysięcy mieszkańców gminy, ich przedstawicieli wybranych do Rady Gminy? Mieszkańcy pytają: z kim pan ustalił projekt budżetu na 2024 rok? Mieszkańcy pytają: dlaczego pomimo sprzeciwu większości rady, podjął pan decyzję o budowie tężni solankowych? Mieszkańcy pytają: czy zapisał się pan na bezpłatne badanie słuchu, na które pan zaprasza? Bo głos mieszkańców do pana nie dociera. Mieszkańcy pytają: czy panu w ogóle potrzebna jest Rada Miejska? Dziękuję bardzo

- wytłumaczył Wojciech Andryszczyk. Burmistrz na miejscu nie ustosunkował się do tych pytań, jak również do samej tabliczki, która pojawiła się przy radnych, ponieważ nie był obecny na sesji. W obradach uczestniczyły obie zastępczynie burmistrza, ale nie odniosły się do słów W. Andryszczyka.

Dodajmy, że niektórzy radni Nowego Tomyśla od dłuższego czasu, na trwających sesjach, zarzucają włodarzowi gminy Włodzimierzowi Hibnerowi to, że nie słucha ich głosu, ignoruje ich zdanie i wypowiedzi, a także unika telefonów. Stąd, jak później tłumaczył naszej redakcji radny senior, pomysł na powstanie tego napisu, co miało być manifestacją i otwartym powiedzeniem: "Dość!".

- Jesteśmy zmęczeni. Wielokrotnie mówiłem burmistrzowi, że ma zacząć z nami rozmawiać, ale on nie słucha. Nic do niego nie dociera. Ja nie wiem, co musiałoby się stać, żeby w końcu zaczął słuchać głosu ludzi

- wielokrotnie podkreślał podczas rozmów z naszą redakcją autor napisu, Wojciech Andryszczyk.

Postanowiliśmy skontaktować się z nieobecnym na sesji burmistrzem Włodzimierzem Hibnerem i poprosiliśmy go o komentarz.

- Zarzuty brzmią groteskowo w ustach radnego, który podczas otwartego spotkania, zorganizowanego po raz szósty z mojej inicjatywy z mieszkańcami, zdominował z innymi radnymi to spotkanie i utrudniał przez to zadawanie pytań przez „zwykłych” mieszkańców. Ponadto przeprowadziłem szerokie konsultacje społeczne w sprawie funkcjonowania straży miejskiej oraz poszerzenia granic miasta...

- odniósł się W. Hibner.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Chcemy żyć wolniej - ciekawa analiza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowytomysl.naszemiasto.pl Nasze Miasto